środa, 8 sierpnia 2018

skrawekduszypaulinysiwulskiej.blogspot.com

Witajcie, 

Osoby, które czytają mojego bloga nieco dłużej mogą zauważyć nie takie małe zmiany. Co jakiś czas wygląd mojego bloga się zmieniał. Treść również ulegała zmianie. Tym razem jednak zmiany dotyczą czegoś więcej niż nagłówka, czy sposobu pisania.
Mianowicie przestałam być Imm. Chociaż gdzieś w głębi "serca" zawsze nią będę.
Zakładając bloga byłam nastolatką, która nie wiedziała czego chce od życia. W jakimś stopniu dalej nią jestem. Chciałam po prostu mieć swoje miejsce, gdzie będę dzielić się z innymi swoimi pasjami, przemyśleniami itp. Gdybyście przeczytali wszystkie wpisy po kolei zobaczyli byście jak bardzo się zmieniłam.





Aktualnie widzę więcej niż kiedyś. Zdjęłam już dawno dziecięce okulary, które przysłaniały mi sporą część świata. To właśnie przez nie widzi się świat w różowych kolorach. Zaczynając swoją przygodę z pisaniem patrzyłam na otoczenie w sposób bardzo określony. Żyłam własnymi wyobrażeniami, czekałam na coś, co nigdy się nie wydarzy. Zdecydowanie byłam marzycielką. Chociaż nie wiem, czy miałam jakieś marzenie warte spełnienia. Chyba po prostu wtedy najbardziej pragnęłam bycia sobą.





Gdy piszę ten wpis mam wrażenie jakby minęło przynajmniej 10 lat. Tak na prawdę jeszcze w ubiegłe wakacje byłam kimś zupełnie innym niż teraz. Próbowałam wtedy odnaleźć siebie. Przez to trochę błądziłam i odsuwałam się od ludzi, którzy mi to utrudniali.
To właśnie w tamtym roku zaczęłam żyć własną twórczością. Pozwoliłam, aby pasja do pisania pochłonęła mnie całą. Ze łzami w oczach wspominam te początki. gdy dopiero co siadałam do laptopa. Bez żadnego większego pomysłu zaczęłam pisać książkę, która odniosła jakiś tam malutki sukces na Wattpadzie.




Patrząc na siebie z przeszłości czuję dumę. Moje życie jest dość mocno specyficzne. Cały czas z czymś muszę walczyć. Niska samoocena, nadwaga- ciągłe dążenie do ideału, który nigdy istnieć nie będzie. Jednak ostatecznie nigdy się nie poddaję. Moja wieczna wiara mi na to nie pozwala.




Obecnie, gdy piszę ten wpis czuję się szczęśliwa. Mam kochającą rodzinę, przyjaciół na których mogę liczyć. To chyba w tym wszystkim jest dla mnie najważniejsze. Ta świadomość, że moje upadłe aniołki będą przy mnie bez względu na wszystko. Przez to czuję się bezpiecznie w tym świecie.
Cała ta droga, którą przeszłam doprowadziła mnie do właśnie tego momentu. Patrzę na świat i widzę jego dwa oblicza. Z jednej strony kucyki, lamy i tęczę, a z drugiej śmierć, cierpienie i jeszcze więcej śmierci.



Mam nadzieję, że pomimo zmian dalej ktoś będzie tutaj zaglądał. Chcę Wam co środę przypominać o jednym, że nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem z kawą.
Zachęcam Was do zostania tutaj na dłużej. Czy warto? Nie. Czasami w życiu trzeba znaleźć sens tam, gdzie go nie ma. To właśnie zróbcie ze skrawkiem duszy Pauliny Siwulskiej.




Buziaczki, 
miłośniczka mleka z kawą