Witajcie,
Ja jestem Imm i wygrałam starcie.
Bitwa w Rossmannie dobiegła końca. Wraz z promocjami skończyły się długie kolejki, przepychanki i deficyt kosmetyków. To co się działo w Rossmannie jest nie do opisania. Kobiety, nastolatki rzuciły się na kosmetyki jak wygłodniałe zwierzęta na ofiarę.
Na zakupy udałam się w drugi dzień trwania promocji. Wchodząc do jednego ze sklepów zaniemówiłam. Masa ludzi, a mało kosmetyków. Dostanie się do tych regałów graniczyło z cudem. Podchodząc do półeczki wdepnęłam w rozwaloną paletkę, którą strąciła dziewczyna obok. Nie zauważywszy kosmetyków, które chciałam zaczęłam się wycofywać. W pewnym momencie jakaś kobieta uderzyła mnie koszykiem w tyłek. Niezadowolona wyszłam z tego Rossmanna i udałam się do drugiego. Tam zupełnie inna atmosfera. Mniej ludzi, mniejsze kolejki i przede wszystkim kosmetyki. W ciszy i spokoju mogłam wybrać to co mi odpowiada.
Dwóch rzeczy, które chciałam nie było. Przez to wzięłam coś innego.
Dwóch rzeczy, które chciałam nie było. Przez to wzięłam coś innego.






