Witajcie,
Od czasu do czasu chyba każdy z nas trafi na coś, co jest warte narzekania i krytyki. Mało optymistyczne podejście do świata? Trudno. W tym wpisie opowiem Wam o książce, która nie wniosła nic do mojego życia. Nie będzie to recenzja. Nie umiem ich pisać. Raczej moja opina i po prostu słów kilka. Skupię się głównie na jej minusach, ponieważ plusów jest niewiele.
Chcę jeszcze zaznaczyć, że jest to tylko i wyłącznie moje zdanie. Może akurat komuś z Was ta książka przypadłaby do gustu. Może ktoś z was by ją pokochał.
Na początek kilka informacji. Książka, którą dzisiaj biorę po lupę ma bardzo chwytliwy tytuł "Czy mnie słyszysz?". Napisała ją włoska pisarka Elena Varvello.
Kupiłam ją w Empiku na jakiejś wyprzedaży, więc nie zmarnowałam za dużo pieniędzy. Jej cena okładkowa to 32,90 zł, co według mnie troszkę dużo jak za takie nic.
Ważną informacją jest jeszcze podział na rozdziały. Jest on troszkę nietypowy. Niektóre rozdziały mają tytuły i jest to akcja bieżąca, natomiast rozdziały ponumerowane to czas przyszły, później teraźniejszy, a jeszcze później- przeszły. Rozumiecie? Mam nadzieję, że tak.
O czym jest książka?
Głównym bohaterem jest szesnastoletni Elia. Razem z rodzicami mieszka w małym miasteczku. W pewnym momencie jego ojciec zostaje bez pracy. Mężczyzna zaczyna zachowywać się dziwnie, co obserwuje Elia. Jednak jego matka próbuje go przekonać, że wszystko jest w porządku. Gdy w tajemniczych okolicznościach ginie dziecko chłopak poznaje nowego kolegę. Elia zakochuje się w jego matce. Ojciec chłopaka coraz częściej znika z domu, pisze tajemnice listy. Zachowuje się jakby żył we własnym świecie. Przełomem w akcji książki jest zaginięcie dziewczyny...
Wiecie już mniej więcej o czym jest książka. Na razie tyle Wam musi wystarczyć. Abyście lepiej zrozumieli jej akcję opowiem Wam krótko o bohaterach.
Główny bohater o imieniu Elia według mnie nie wnosi do książki nic konkretnego. Jest po prostu jak narrator. Osoba, z której perspektywy jest opisana akcja. Jednak sama w sobie ta postać nie jest wmieszana w żadną akcję. Chłopak po prostu sobie jest. Co prawda pojawia się w wątku miłosnym, ale później wytłumaczę Wam jak ten wątek miłosny wygląda.
O wiele ciekawszą postacią jest mama głównego bohatera. Nie mam pojęcia jak nazywa się ta kobieta. Może to nie jest aż tak istotne. Kobieta przez całą książkę wspiera męża, który traci pracę, kupuję furgonetkę, cały czas mówi o jakimś spisku, jest nieobecny. Mimo wszystko ona do końca przy nim trwa. Spoiler mężczyzna umiera, a ona jest obok niego. Jej mąż trafia do więzienia, ale ona wierzy, że nie chciał zrobić nic złego. Jest po prostu idealnym przykładem, że miłość polega na wspieraniu się w każdej sytuacji.
Ojciec Elia to też całkiem ciekawa postać. Mężczyzna zostaje zwolniony z pracy przez to, że firma zbankrutowała. On jednak jest przekonany, że to jakiś spisek. Kupuje furgonetkę teoretycznie po nic. Zamyka się w garażu na długie godziny i pisze listy, w których tłumaczy swoje teorie. Zachowuje się troszkę jak wariat, jakby żył we własnym świecie. Porywa dziewczynę i szczerze mówiąc nie wiem dlaczego. Mam wrażenie, że w książce nie było to dokładnie wytłumaczone. Trafia do więzienia, a ostatecznie umiera. Mimo wszystko jest moją ulubioną postacią w tej książce.
Z ważniejszych bohaterów jest jeszcze chłopiec, który prawdopodobnie został zamordowany. Jednak ostatecznie nie dowiadujemy się o co z tym chodziło. Jest też drugi chłopiec Stefano, który przeprowadził się do miasteczka z mamą. Stefano przyjaźni się z głównym bohaterem. Jest też Ida i Simona, które po prostu pojawiają się co jakiś czas i pomagają matce Elia. W sumie to tyle z takich istotnych postaci. Reszta jest, bo jest, ale nie wnosi nic konkretnego do książki.
Omówienie wątków
Ciężko jest mi wskazać główny wątek książki. Według mnie jest nim to szaleństwo ojca głównego bohatera. To na nim opiera się cała ta historia. Rozdziały ponumerowane dotyczą momentu, kiedy porywa on dziewczynę. W rozdziałach z tytułami też jest dużo nawiązań właśnie do tej postaci. Myślę, że jest to dobry wątek, a na pewno najlepszy. Może jest to wszystko opisane bardo chaotycznie. Dużo wątków pobocznych nawet się nie kończy. Dokładnie nie wiemy o co właściwie chodzi. Czy główny bohater był na coś chory, czy po prostu w pewnym momencie zwariował. On po prostu umiera i na tym się to wszystko kończy.
Drugim i chyba ostatnim większym wątkiem jest romans Elia z matką jego przyjaciela. Chociaż nie wiem, czy określenie "większy wątek" jest trafne. Bohaterowie kilka razy się całowali, raz zostali przyłapani przez Stefano w łóżku i na tym się kończy. Jak dla mnie kobieta była dla niego bardziej jak starsza siostra, a nie kochanka.
Podsumowanie
O książce mogłabym napisać znacznie więcej, jednak nie chcę zaspoilerować wszystkiego. Może akurat ktoś z Was mimo wszystko będzie chciał sięgnąć po tą książę. Mi osobiście nie przypadła ona do gustu. Czytało się ją całkiem spoko, ale nie zrobiła na mnie wrażenia. Dużo nie dokończonych wątków, słaba akcja, chaos i zakończenie też bez efektu wow.
Czy jest to najgorsza książka jaką przeczytałam? Nie. "Potęga podświadomości" wciąż króluje na pierwszym miejscu.
Buziaczki,
Poli