Witajcie,
Ja jestem Aniołem i uczę się latać.
Wyobraźcie sobie, że stoicie na szczycie. Przeszliście długą i męczącą drogę, ale dotarliście do celu. Jesteście szczęśliwi i dumni z siebie. Zamykacie oczy, aby wdychać świeże powietrze. Za Wami stoi osoba, która pomogła Wam w tej ciężkiej drodze. Gdy otwieracie oczy widzicie dno. Osoba, której zaufaliście zepchnęła Was ze szczytu. Próbujecie się wynurzyć. jednak woda jest zbyt ciężka. Pozostają Wam tylko dwa wyjścia walczyć lub się poddać.
Czy moje życie jest pasmem nieszczęść?
Tak.
Czy zaufałam niewłaściwym osobom?
Tak.
Czy sięgałam dna?
Tak.
Czy chcę to zmienić?
Jeśli czytacie moje wypociny trochę dłużej możecie zauważyć, że jestem specyficznym człowiekiem ze specyficznym podejściem do życia. Mam niezwykły instynkt do ludzi. Mimo to czasami dam się nieźle oszukać. Nie dlatego, że nie słucham samej siebie. Tylko dlatego, że mam niezłomną wiarę w ludzi. Wierzę, że w każdym jest dobro. Przejechałam się na tym kilka razy. Jednak to mnie wiele nauczyło. Na przykład tego, żeby nie ufać ludziom, którzy słuchają Nicki Minaj. Żarcik. Każdy człowiek jest inni, każdy ma inne podejście do życia i spraw, każdy też kieruje się innymi wartościami. Jednak ludzie są też trochę schematyczni. Gdyby życie było filmem nazwałabym to oklepanym motywem. Na przykład ludzie z dobrym, poukładanych rodzin, którzy nagle zaczynają się buntować. Brzmi to znajomo? Bo znam masę takich ludzi. Jak znacie kogoś kto jest poukładany, dobry i ma jakieś wartości to jest 50% czas na to, że się zbuntuje. To bardzo smutne. Niestety tak wygląda życie.
Odnosząc się do Aniołów. Na ziemi jest piekło. W piekle rządzą demony. Anioły, żeby przetrwać muszą stać się demonami.
Czasami niektórzy muszą się dostosować. Pozwalają na to, aby odciąć im skrzydła i zabrać aureolę. Patrząc na takich ludzi jest mi przykro. Inni ukrywają się pod maską demona. Chowają skrzydła. Pokazują, że są twardzi i nie pozwalają innym na przejęcie kontroli. Mimo wszystko dla najbliższych pozostają Aniołami.
Jestem też ja. Czasami zastanawiam się jakim cudem jeszcze żyję. Demony mnie nieraz dopadły. Nieraz zostałam zrzucona z przepaści. Gdy chcieli mnie utopić nauczyłam się pływać. Pomogły mi w tym moje Aniołki.
Obiecałam samej sobie, że nie będę tym Aniołem co stał się demonem, że nie będę chować swoich skrzydeł, i że nie pozwolę innym mi ich obciąć. Wiem czego chcę. Chcę być dobrym człowiekiem, który do końca trzyma się tego w co wierzy.
Gdy zrzucili mnie z przepaści- nauczyłam się latać.
Gdy chcieli mnie utopić- nauczyłam się pływać.
Gdy chcieli mnie spalić- stałam się wodą.
Każdy z nas ma wybór. Możemy być demonami, albo Aniołami. Tylko, że demony nigdy nie znajdą się na szczycie. One nigdy nie polecą. Demony nie zaznają prawdziwego szczęścia, miłości i przyjaźni. Nie dajmy się zniszczyć. Mamy wybór. To od nas zależy co stanie się z naszymi skrzydłami.
Ja chcę być Aniołem. Życie jak i ludzie pokazali mi, że to nie będzie łatwe. Jednak wierzę, że mi się uda. Wierzę, że znowu stanę na szczycie. Wierzę, że obok mnie, a nie za mną będą stać inne Anioły.
Buziaczki,
Wasz chyba Anioł